Barbara
nałożyła na nos okulary i wytężyła wzrok, skupiając go na tych przeklętych, małych
cyferkach. Całą uwagę poświęciła poprawnemu wpisaniu numeru córki, żeby znów
nie popełnić tak fatalnej w skutkach pomyłki. Ostatnim razem, gdy usiłowała
skontaktować się ze swoją Wioletką, niechcący zadzwoniła do jakiegoś okropnego
faceta, który rozmowę zaczął od grubiańskiego „czego?!”, a skończył na „uważaj,
babo, co wpisujesz w ten telefon”. Po tym incydencie Barbara czuła się tak
upokorzona, że przez ponad tydzień nawet nie myślała o wzięciu telefonu do
ręki.
Jakie
to było ciężkie do wytrzymania! Zero kontaktu ze światem! A w tym czasie tyle
rzeczy się wydarzyło.